Sonda
Wiadomości
Rozkład jazdy
23.02.2012 godz. 21:00
Kelner w Kalamburze
24.02.2012 godz. 21:00
Dj Romek Rega live show!
25.02.2012 godz. 18:00
Piano Bar Maestro Olo Majos
Edmund Deker Blog
Kapitalizm mi się zmęczył
Wpisany przez Edmund Deker piątek, 03 grudnia 2010 18:07
A życie generalnie jest takie sobie, w dodatku na końcu umieramy.
dr. Tomasz Witkowski
Kapitalizm chwieje się w posadach i nagle wszyscy zorientowali się, że komfort nie jest kojącym balsamem zaaplikowanym raz na zawsze. Czasy prosperity trwały już jednak wystarczająco długo, żeby uśpić czujność społeczeństw zachodu.
Pokolenia, które pamiętały jak było „kiedyś”, patrzyły z przerażeniem na swoje dzieci, które równały świadomość mleka matki z coca-colą w sposób tak naturalny, jakby czerwone puszki rosły na drzewach butelkowych w ciepłych krajach. Wolność, którą szanują najbardziej ci, którzy ją utracili, stała się również niezauważalna, dostępna jak powietrze, za które już nikt nie dziękuje. A tu, bach! Okazało się, że coca-cola nie rośnie na drzewach, a wolność można przeliczyć zupełnie swobodnie na pieniądze. Właśnie owo pojęcie zostało pomienione w świadomości ludzkości, ustalony został bardzo jasny taryfikator wolnej woli, który wyznacza stan posiadania a nie stan ducha. Nowy system wprowadzono za pomocą najstarszej ze znanych zasad demokracji, która jednoznacznie głosi: „Milczenie oznacza zgodę”. „Tabula rasa” nowych ziemian została zapisana dużo wcześniej przez speców od marketingu, twórców współczesnego krajobrazu, już od dawna głoszących z pełnym przekonaniem, że mają klucz do świata piękniejszego niż rzeczywistość i w całej swej szczodrobliwości mogą go tanio odsprzedać. I ludzie kupują. W całości, na śmierć i życie.
A tu przecież nie ma nic do roboty. Nic. Skurczony do wewnątrz, zapadam się niepotrzebny nikomu, ani niczemu, przeznaczony do rozbiórki, jakby świat powiedział, dobra Edmund było fanie, ale teraz spadaj. I nie mówię tu o pracy zarobkowej, karnej koloni kapitalizmu, gdzie wszystko ma swoją cenę, gospodarczą przyczynę i ekonomiczny skutek; gdzie żeby jeść trzeba robić coś z jedzeniem niekompatybilnego, sztucznego, jakby z innej bajki. Człowiek czuje się naprawdę wolny, kiedy ma puste kieszenie i nic do stracenia. Żadnych kotwic, żadnych mgławic racjonalizacji, jeśli ulica – to Pokątna, jeśli muzyka – to blues, minimum komplikacji niepotrzebnych wyborów i uganiania się za złotym cielcem, czysta prostota i pragmatyczne dyletanctwo. Biegnij świecie, biegnij jelitem Stwórcy, aż do samego światła, a jak już będziesz u finiszu daj mi znać, odłożę winogrono z mych ust i wydam ostatnie tchnienie jako człowiek szczęśliwy.
Z tymi myślami przechadzam się ulicami, wygłodniały acz zadowolony. Atakuje uciemiężony bruk stopami, jakbym chciał wywołać poruszenie swoim marszem, jakby Pan i Władca się przechadzał. Więc patrz gawiedzi jak spaceruje człowiek wolny od wszystkiego, pozbawiony balastu, lekki jak piórko! Dajcie mi podmuch wiatru, niech ulecę wysoko, by nie ugniatać biednej ziemi, która choć nosi nas z determinacją Tytanów, nigdy nie spodziewała się takiego chamstwa i egoizmu od swoich gości. Nie chcę być jednym z nich, więc ulecę jeśli łaska, ulecę sobie kapkę wyżej, albo spadnę kapkę niżej, pod pokrywę, tylko żeby nie być w grawitacji praw, które są ludzkim środkiem na nijakość. Tyle tysięcy lat myślenia, których już nikt nie szanuje i to złudzenie, zakrawające na zbiorową obsesję, że niby teraźniejszość da zapomnienie.
Cóż, najcelniej przedstawił to zagadnienie Krzysztof Teodor Toeplitz pisząc:
„Już autorzy Wielkiej Encyklopedii Francuskiej przekonali nas dowodnie, że przyrodzonym darem człowieka jest rozum, i że potrafi on, używając owego rozumu, odróżnić brednie od prawdy. Poczciwi racjonaliści jednak nie wzięli pod uwagę tych sytuacji, kiedy człowiek – istota rozumna – z własnej i nie przymuszonej woli wyrzeka się nagle daru samodzielnego i rozsądnego myślenia i podaje się posłusznie działaniu bredni i nonsensu.”
Dlatego polegną ci, którzy sensu szukać będą w jednym miejscu, za pomocą jednego zmysłu. Ratunku nie będzie, sami ugotowaliśmy sobie tę soupe de absurdei sami ją zeżremy, mówię wam.
Do zobaczenia po tamtej stronie lustra, znaczy się po tej, po której mnie nie znajdziecie jednowymiarowe jełopy.
Warto wiedzieć:
Kalambur jest Kawiarnią Artystyczną, a żadna porządna Kawiarnia Artystyczna nie może objeść się bez pianina. Nasze pianino, to ciężki przypadek, potrafi wydawać dźwięki, których nie spodziewał byś się po tym instrumencie.












